czwartek, 15 listopada 2012

Czy wiesz, że moje serce nie jest tylko odtwarzaczem który gra tylko dla ciebie?

Yuuki, była jeszcze parę dni w szpitalu, przez ten czas nikt jej nie odwiedzał, leżała na szpitalnym łóżku, płacząc i rozmyślając na tym, jak dalej potoczy się jej życie. W końcu została wypisana ze szpitala, właśnie opuszczała budynek i miała zamiar pójść na piechotę, ale zauważyła że ktoś na nią czeka, był to Masashi. Mężczyzna pomachał do niej ręką, aby podeszła, dziewczyna bez wahania podeszła do niego chwiejnym krokiem. 
- Witaj, no i jak się czujesz? - spytał jej, delikatnie dotykając jej twarzy. 
- Ogółem to nieco lepiej, ale psychicznie jestem wykończona - odrzekła lekko ochrypniętym głosem, zerkając na Niego smutnym spojrzeniem. Masashi odwrócił głowę i otworzył tylne drzwi swojego samochodu i machnął ręką aby weszła do samochodu, ona bez dłuższego zastanowienia weszła do środka i usiadła na tylnym siedzeniu, po czym zapięła pasy, on usiadł za kierownicą. Po chwili samochód ruszył, Yuuki siedziała na tylnym siedzeniu zamyślona, bała się że samochód rozbije się jak ostatnio i tym razem już nie uda się jej przeżyć. Po niedługim czasie dotarli na miejsce, bez jakichkolwiek problemów. Dziewczyna otworzyła drzwi i wyszła powoli z samochodu, niepewnie stawiając kroki na spękanym chodniku, mężczyzna również wyszedł z auta po czym odgarnął swoje czarne włosy z twarzy i poszedł za nią. Gdy znalazł się obok niej podał jej rękę, bał się że coś może się jej stać. Minęły jakieś dwie minuty kiedy znaleźli się na klatce schodowej, w kamienicy w której mieszkała Yuuki. Ściany klatki schodowej miały brzydki pomarańczowo-różowy kolor, w niektórych miejscach farba schodziła ze ścian lub była pomazana przez dzieciaki które tu mieszkały. Wszystko tworzyło bardzo dziwną aczkolwiek oryginalną atmosferę. Brązowowłosa dziewczyna rozejrzała się wokół po czym złapała się poręczy i zaczęła wchodzić po schodach. Wchodziła na nie niepewnym i chwiejnym krokiem, nogi dziewczyny drżały pokonując każdy stopień. W końcu znalazła się na swoim piętrze, uśmiechnęła się sama do siebie po czym z radością na twarzy pobiegła przez korytarz w stronę drzwi mieszkania w którym mieszkała. Korytarze bloku były nieco inne niż ściany na klatce schodowej, nie były pomazane ani nie miały pomarańczowo - różowego koloru, tamte miały delikatny odcień żółtego, który w słoneczne dni dawał przyjemną atmosferę. Yuuki stała już przed ciemnobrązowymi drzwiami swojego mieszkania, nagle rozległ się krzyk zdyszanego głosu.
- No ja rozumiem twoją radość, ale może byś tak zwolniła! - krzyknął zmęczony Masashi, biegnąc powolnym krokiem. Po kilku minutach stał obok niej przy drzwiach, dziewczyna nacisnęła klamkę i weszła do mieszkania; ściągnęła buty i czarny płaszcz który dała ciemnowłosemu mężczyźnie, aby go powiesił. Yuuki weszła do niewielkiego salonu w którym czekali na nią jej przyjaciele - Hikari, Yami i Yutaka, którzy przywitali dziewczynę w radosny sposób jednocześnie współczując dziewczynie - w końcu straciła kogoś, kogo bardzo mocno kochała.
- Witaj kochana - szepnęła Hikari dziewczynie do ucha, ściskając ją bardzo mocno. - Przygotowałam obiad na twoje powitanie, no i z góry przepraszam że użyczyłam sobie twojej kuchni - odrzekła wypuszczając brązowowłosą dziewczynę z objęć.
- Dobrze, nic się nie stało - powiedziała do Hikari uśmiechając się nieco sztucznie, ale inaczej nie potrafiła, już nic nie sprawiało że uśmiechała się szczerze; wszyscy w końcu zasiedli do stołu, przez cały czas śmiali się, cieszyli, byli w dobrym nastroju, tylko jedynie nie Yuuki która siedziała w rogu jasnej kanapy. Dziewczyna wyglądała tak jakby nic się nie stało, ale to były tylko pozory, wewnątrz czuła się tak, jakby coś wewnętrznie ją rozrywało, była załamana, czuła osamotnienie, odizolowanie. Po kilku godzinach na dworze zaczęło robić się ciemno, a goście już poszli, Yuuki została w mieszkaniu  z Masashim. Ciemnowłosy mężczyzna spojrzał na niewielką postać wyglądającą niemalże jak porcelanowa lalka, młodej kobiety, po czym uśmiechnął się, ona zaś uniosła tylko głowę, popatrzała na niego swymi ciemnymi, dużymi oczyma i uśmiechnęła się lekko. W Masashim budziły się instynkty wampira, które były przez niego znienawidzone; usiadł obok dziewczyny, cały czas chciał ugryźć ją w szyję lecz nie potrafił - skryta miłość którą obdarzał młodą kobietę nie pozwalała mu na to. Oparł tylko głowę o jej drobne ramię i objął ją mocno. Dziewczyna drżała czując jego dotyk na swym ciele, ale po jakimś czasie przyzwyczaiła się i przestała; zmrużyła oczy i przytuliła się do czarnowłosego mężczyzny, usypiając. Wampir zrozumiał jak ona bardzo cierpi i jak bardzo ją kocha, zaniósł Yuuki do sypialni i położył na łóżku, następnie okrył dziewczynę kocem a sam usiadł na fotelu który znajdował się niedaleko łóżka cały czas obserwując ją. 
    Była już północ, czarnowłosego wampira zmorzył sen. Młoda kobieta wybudziła się i poszła do łazienki w której się zamknęła. Otworzyła szafkę która wisiała nad umywalką i zaczęła energicznie w niej grzebać w poszukiwaniu żyletki. Po parominutowych poszukiwaniach znalazła to czego szukała. Wyjęła żyletkę z szafki, przyłożyła ją sobie do nadgarstka i przecięła żyły upadając na podłogę. Po około 30 minutach straciła przytomność, a krew wypłynęła przez szparkę pod drzwiami łazienki. Masashi z racji tego że był wampirem, szybko wyczuł krew gwałtownie się zbudził i wbiegł do łazienki wziął Yuuki na ręce, opatrzył jej ranę i położył dziewczynę na łóżku płacząc. 
- Tylko proszę ponad wszystko.... nie odchodź - wyszeptał Masashi klęcząc przy jej łóżku przez łzy. 

_________________________________________
Jak na razie tyle, zachęcam do czytania. 
Jasmine Lee.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz