W tym samym czasie, gdy Yuuki żyła w całkowitym braku świadomości, Kageyama leżał w łóżku, w swoim nowym "domu" - zamku klanu wampirów. Pokój był tak usytuowany że co rano do okna wpadały promienie słoneczne. Czując że coś razi go w oczy, podniósł się z łóżka i usiadł na nim, trzymając się za lewą stronę szyi. Ból po ugryzieniu cały czas przeszywał całe jego ciało z każdym ruchem. Pomieszczenie było nie wielkie, miało białe ściany które w rogach u góry były szare, na suficie wisiał ozdobny plafon a blisko okna do którego wpadały promienie stało łóżko. Do pokoju nagle przyszedł jeden z wampirów. Mężczyzna był dość drobny, miał długie blond włosy, ułożone w fale które z gracją opadały mu na drobne ramiona. Jego ciemne oczy zdobił perfekcyjnie zrobiony makijaż. Ubrany był w długą, ozdobną suknie w kolorze szkarłatu. Wyglądał jak barokowa lalka z porcelany. Wampir wyciągnął dłoń w jego stronę. Kageyama nie pewnie złapał go za rękę. On zaś go mocno pociągnął, ale nie zrobił mu krzywdy. Cały czas trzymając mężczyznę za dłoń, zaprowadził go do garderoby. Tam już czekało na nich dwóch innych wampirów. Jeden był niewysoki, miał jasne, niemalże białe włosy, a czarna grzywka swobodnie opadała mu na twarz; jego oczy były duże i miały kolor niebieski. Oprawa oczu mężczyzny była ozdobiona przez makijaż. Ubrany był w krótkie spodenki które odsłaniały jego szczupłe nogi i w krótką koszulkę która odsłaniała brzuch i chude ramiona. Strój wyglądał skromnie, lecz materiał był bardzo zdobny. Drugi wampir był zupełnym przeciwieństwem. Miał długie, sięgające do ramion włosy, które z prawej strony były spięte, tak że odsłaniały jedną stronę twarzy. Miał zrobiony minimalny, aczkolwiek również perfekcyjny makijaż. Ubrany był na czarno, a wyraz jego twarzy był smutny. Z początku wydawali się dość nieprzyjemni, patrzyli się na niego oczyma pełnymi pustki. Po jakimś czasie trzech mężczyzn uśmiechnęło się, przestali już sprawiać wrażenia nieprzyjemnych. Ciemno włosy wampir podszedł do Kageyamy zdecydowanym krokiem. Gdy szedł obcasy jego butów wystukiwały osobliwą melodię. Tajemniczy mężczyzna podał mu złożone fioletowe ubranie i wskazał mu drzwi do nie wielkiego pokoju, w którym miał się przebrać. On zaś spojrzał tylko na niego i wszedł do pomieszczenia. Złożone ubranie położył na stołku, który był postawiony, niedaleko łóżka. Ściągnął z siebie przepoconą, powyciąganą, szarą koszulkę. Rozłożył fioletowe ubranie i dziwnie spojrzał na nie. Z niewielkim oporem założył suknię i spojrzał w lustro. Zmęczona twarz, potargane włosy i dziwnie wyglądający strój, nie współgrały ze sobą. Jak ja wyglądam?! Myślał sobie. Obrócił się i poprawił strój po czym wyszedł. Gdy kilku wampirów zobaczyło efekt, zaczęli się śmiać. Mężczyzna o jasnych włosach podszedł do niego i poprawił jego strój.
- No i już nieco lepiej, a tak poza tym jestem Teru.
Uśmiechnął się do niego, po czym zaprowadził go do brązowowłosego wampira, który podał mu narzutkę, z koronkowymi rękawami, które zdobiły misterne wzory. Nieznajomy człowiek zmierzył go ciemnymi oczyma, po czym uśmiechnął się ku nie mu w przyjazny sposób.
- To jest Yuki.
Szepnął Teru. Następnie do Kageyamy podszedł nie wielki chłopiec, który wyglądał jak porcelanowa lalka.
- Usiądź, proszę.
Odrzekł ze spokojem w głosie, wskazując na fotel. Mężczyzna bez większych wątpliwości usiadł na fotelu i oddał się w jego ręce.
- A tak w ogóle to mówi mi Hizaki.
Wyszeptał mu do ucha, rozczesując jego włosy. Po chwili założył mu na głowę perukę, której włosy delikatnie ułożył mu palcami, przymocował je wsuwkami; robił to tak, że nie było widać większej różnicy, pomiędzy jego prawdziwymi włosami a sztucznymi. Na sam koniec we włosy wpiął mu kilka piór i fioletowych róż.
- No, już jest nieco lepiej.
Powiedział kładąc głowę na jego ramieniu, patrząc w lustro, po chwili powrócił do pionowej postawy. Zrobił mu dość mocny, aczkolwiek pasujący do jego urody makijaż. Mężczyzna odwrócił wzrok na lustro i spojrzał na swoje odbicie. Z początku był nieco przerażony widząc swoją twarz lecz po kilku minutach uniósł kącik ust w lekkim grymasie. To jakieś żarty? Powiedział do siebie w myślach. Hizaki spryskał go jeszcze jaśminowymi perfumami i podał mu czarne, sięgające do kolan buty na wysokich obcasach. Z nie wielkim wahaniem założył je i stanął na nogi. Czuł się w tym głupio. Po kilku minutach całą grupą ruszyli do głównej sali. Szli przez zacieniony korytarz, który nie wyglądał zbyt przytulnie. Znaleźli się w sali głównej. Czekał już tam na nich Kamijo - głowa całego klanu. Stał na środku pomieszczenia, ze srebrnym kielichem w dłoni. Jego jasne, niemalże białe oczy były wpatrzone w dal. Po chwili Kageyama stał przed nim. Wampir rzucił chłodne spojrzenie na mężczyznę, odgarniając włosy z twarzy. Wyjął z kieszeni niewielki nóż, chwycił za rękę młodego wampira, naciął jego serdeczny palec i skierował spływającą krew do kielicha. Do wina, które znajdowało się w naczyniu, spłynęło sześć kropel. Odepchnął jego dłoń, po czym przyłożył kielich do ust. Upił nieduży łyk napoju, po czym podał go Kageyamie. On zrobił to samo co wampir, następnie oddał mu naczynie.
- Od tej pory nazywasz się Jasmine You, teraz jesteś częścią naszego klanu.
Odrzekł, odgarniając włosy z delikatnie wyglądającej twarzy nowego członka ich klanu. Niespodziewanie Kageyama przypomniał sobie o jego miłości - Yuuki. Z jego oka popłynęła łza. Nie mógł wytrzymać, stracił przytomność, po czym upadł na twardą, chłodną posadzkę.
A serenade burned in flames...
piątek, 15 lutego 2013
piątek, 23 listopada 2012
Każdy dźwięk gitary przypomina mi ciebie...
Masashi przebrał dziewczynę i położył ją na łóżku potem sam położył się obok niej, objął ją i usnął. Leżeli wtuleni w siebie, pogrążeni we śnie. Nastało rano. W pokoju rozległ się bezlitosny dźwięk budzika. Yuuki gwałtownie otworzyła swe onyksowe oczy i rozejrzała się wokół. Na sobie czuła objęcia czarnowłosego wampira. Dziewczyna odwróciła się w stronę mężczyznę i położyła rękę na jego głowie, delikatnie przeczesując palcami długie, czarne włosy Masashi'ego; nagle mężczyzna powoli otworzył oczy, uśmiechając się do niej, po czym położył dłoń na policzku młodej dziewczyny. Yuuki zerkając na zegarek szybko podniosła się z łóżka i poszła do kuchni. Powoli otworzyła lodówkę, wyciągnęła z jej mleko i jeszcze parę rzeczy, po czym zamknęła drzwi lodówki. Chwyciła za czajnik i nalała do niego wody, gdy woda się gotowała, nasypała dwie łyżki kawy do kubka, miała jeszcze trochę czasu i zajęła się robieniem kanapek, zajęło jej to dwie minuty. Czajnik nagle zagwizdał, dziewczyna delikatnie chwyciła za rączkę od czajnika, przechyliła go i skierowała strumień gorącej wody do kubka, następnie wsypała trochę cukru i dodała trochę mleka. Zasiadła do stołu i zjadła śniadanie w spokoju. Gdy już skończyła posprzątała po sobie i udała się do drugiego pokoju; podeszła do wielkiej szafy, wyciągnęła z niej parę ciemnych, lekko obciskających dżinsów, ciemną, nieco dłuższą koszulkę i czerwono - szarą bluzę. Następnie poszła do łazienki, ściągnęła z siebie piżamę i poszła pod prysznic. Stała pod nim jakieś 15 minut. Zakręciła wodę, chwyciła ręcznik i wyszła z pod prysznica, następnie dokładnie się wytarła i ubrała się. Gdy była już ubrana umyła zęby i upięła swoje długie, bardzo gęste brązowe włosy w kucyk, po czym zrobiła sobie delikatny makijaż i spryskała się perfumami. Kiedy była już gotowa wytarła podłogę, poskładała piżamę i położyła ją na pralce i schowała kosmetyki - wyszła z łazienki. Poszła jeszcze na chwilę do sypialni, by zobaczyć co robi Masashi. Gdy uchyliła drzwi mężczyzna jeszcze leżał pogrążony we śnie. Zamknęła za sobą drzwi, chwyciła za torebkę, założyła buty i ubrała ciemny płaszcz, po czym uchyliła drzwi i wyszła zamykając je za sobą. Szła korytarzem spokojnym krokiem, wiedząc że ma jeszcze czas. Po chwili dotarła do schodów. Dziewczyna szybko po nich zbiegła i wyszła z bloku w którym mieszkała. Yuuki podążała przez już zaludnione ulice Tokio. Minęło pół godziny. Dziewczyna znalazła się przed budynkiem szpitala w którym pracowała; powoli weszła do budynku i udała się do pokoju sanitarnego w którym spędzali czas lekarze i pielęgniarze gdy mieli wolny czas. Kiedy znalazła się w pokoju kilka osób było już w pokoju. Porozmawiała przez chwilę z kolegami z pracy, a następnie podeszła do szafki, wyciągnęła swój strój służbowy, poszła do łazienki, przebrała się, a ubranie w którym przyszła starannie złożyła. Skorzystała jeszcze z toalety, umyła ręce i wyszła. Ubrania schowała do swojej szafki, zamknęła ją na klucz. Chodziła po korytarzy przez parę minut. Nagle przypomniała sobie o Shinpei'u. Szybko poszła do sali w której leżał. Weszła do pomieszczenia z uśmiechem na twarzy; podeszła do łóżka i delikatnie pogłaskała chłopaka po głowie. Młody mężczyzna odwzajemnił uśmiech, podniósł się, usiadł na łóżku, po czym delikatnie przytulił dziewczynę.
- Witaj - wyszeptał jej do ucha tuląc się do niej jak małe dziecko. Yuuki tylko lekko się zaśmiała się, czuła się jakby przytulał ją mały chłopiec.
- Witaj - odrzekła uśmiechając się do niego. Shinpei wypuścił dziewczynę z objęć, położył się na łóżku szczelnie okrywając się kołdrą; jego oczy cały czas były wpatrzone w osobę młodej pielęgniarki. Po chwili brązowowłosa dziewczyna zmieniła mu kroplówkę i nachyliła się nad nim.
- No i jak się czujesz?- spytała go, wlepiając oczy w postać chłopaka delikatnie odgarniając jego brązowe włosy z czoła.
- Uhm... nie najlepiej, cały czas przeszkadza mi ten ból głowy, po prostu nie wytrzymuję, boję się że w końcu umrę - odpowiedział ochrypniętym i zmęczonym głosem. Miał łzy w oczach, bał się że za niedługo odejdzie. Słysząc te słowa, Yuuki zaczęły rozrywać myśli. Nie znała w ogóle tego człowieka, nie wiedziała kim jest, skąd pochodzi, gdzie mieszka, czym obecnie się zajmuje; mimo to zdążyła się przywiązać już do Shinpeia. Dziewczyna podniosła się i wyszła z jego sali ze łzami w oczach. Nagle usłyszała bardzo znajomy głos. Był to głos jej przyjaciela - Okabe, który też pracował w szpitalu, mężczyzna machnął do niej ręką chcąc, by przyszła do jego gabinetu. Młoda kobieta nie wiedziała o co chodzi, ale podejrzewała że chodzi o coś ważnego. Odwróciła i pobiegła w stronę gabinetu i weszła do niego. Wysoki mężczyzna zamknął drzwi za sobą, uchylił krzesło, chcąc by Yuuki usiadła. Dziewczyna była nieco przerażona. Powoli i ostrożnie usiadła na krześle. Okabe sam usiadł za swoim biurkiem i spojrzał na dziewczynę.
- Widać że nawiązałaś kontakt z Shinpei'em, to dobrze, ale mam dla ciebie smutną wiadomość - odrzekł widząc że w oczach młodej kobiety widnieje smutek.
- Tak? Jaką? - zapytała smutnym a za razem dociekliwym tonem, patrząc na Okabe.
- Dowiedziałem się że Shinpei ma białaczkę, lada dzień może umrzeć, wiem że łatwo przywiązujesz się do ludzi i że cierpisz za śmiercią Kageyamy, ale musiałem ci to powiedzieć, wybacz - powiedział smutnym tonem opuszczając głowę na dół. W oczach dziewczyny zagościły łzy, również opuściła głowę w dół, chciała się rozpłakać, ale nie mogła pokazać swoich słabości.
- Eh, niestety, ludzie odchodzą jak i przychodzą, no cóż - rzekła cicho ze łzami w oczach. Mężczyzna wstał z krzesła, podszedł do niej i delikatnie pogłaskał ją po głowie.
- Już dobrze mała, a teraz już możesz wracać już do pracy - odrzekł przyjaznym tonem. Uchylił drzwi, patrząc na dziewczynę życzliwym spojrzeniem. Yuuki przetarła delikatnie oczy i wyszła. Zajrzała jeszcze do Shinpei'a, gdy stała nad jego łóżkiem, mężczyzna spał. Wyszła z jego sali i skupiła się na pracy.
Wieczorem dziewczyna skończyła pracę. Jak najszybciej wyszła z szarego budynku szpitala, aby zapomnieć o swoich problemach. Na dworze było już ciemno. Szła dość szybkim krokiem ze słuchawkami i opuszczoną głową. Była już blisko swojego osiedla. Przechodziła już właśnie przez puste już tory tramwajowe. Nagle wpadła na nieznajomego mężczyznę - był to Kamijo. Wampir właśnie przechadzał się po niemalże pustym mieście w poszukiwaniu krwi. Bardzo szybko rozpoznał dziewczynę która niechcąca wpadła na niego. Objął delikatnie jej ramiona po czym spojrzał na nią, tak bardzo chciał ją ugryźć i w końcu zaspokoić żądzę krwi, ale nie potrafił. Yuuki odepchnęła go od siebie i uciekła. Biegła a w jej oczach pojawiły się łzy. Po chwili znalazła się przed swoim blokiem. Szybko otworzyła, ciężkie, szklane drzwi i wbiegła po schodach. W końcu znalazła się w korytarzu który prowadził do jej mieszkania. Nagle ogarnął ją dziwny spokój i normalnym już krokiem poszła przez hol. Nareszcie znalazła się przed drzwiami mieszkania. Otworzyła je i weszła. Ściągnęła płaszcz i buty, po czym poszła do salonu. Tam już czekał na nią Masashi z kolacją.
- Witaj - odrzekł przyjemnym tonem, przytulając ją czule. Odsunął krzesło. Dziewczyna usiadła na krześle. Delikatną dłonią chwyciła za pałeczki. Do drugiej ręki wzięła miseczkę z ryżem i zaczęła jeść. Z reguły nie jadła za dużo, ale mężczyzna nie dawał za wygraną, co raz dokładał jej jedzenia, gdy już wiedział że już nie może zjeść więcej pozbierał naczynia, zaniósł je do kuchni i pozmywał. W tym czasie Yuuki usiadła sobie na fotelu i oglądała coś w telewizji. Po chwili ciemnowłosy wampir dołączył do niej. Objął dziewczynę swoim silnym ramieniem. Po mniej więcej godzinie dziewczyna poczuła zmęczenie. Poszła do łazienki, rozebrała się, poszła pod prysznic, przebrała się w piżamę i umyła zęby. Załatwiła jeszcze tylko swoje potrzeby fizjologiczne i wyszła z łazienki. Szybko na palcach pobiegła do sypialni. Masashi już leżał czekając na nią. Dziewczyna położyła się obok niego, chowając się pod kołdrą.
- No, chodź, przytul się do mnie, mała - powiedział do niej przyjacielskim tonem, wyciągając ręce. Było jej zimno, bez wahania przysunęła się i przytuliła mężczyznę zapadając w sen. Przez niemal całą noc męczyły ją myśli o tym co stało się z Kageyamą, przekręcała się z boku na bok, nie mogąc usnąć. W uszach miała tylko dźwięki gitary. W pewnym momencie była już tak zmęczona że nie mogła już dalej myśleć. W braku świadomości ze zmęczenia usnęła.
___________________________________________
No i jak na razie tyle, przepraszam że trwało to tak długo. Zachęcam do czytania, mam nadzieję że się spodoba.
Jasmine Lee.
- Witaj - wyszeptał jej do ucha tuląc się do niej jak małe dziecko. Yuuki tylko lekko się zaśmiała się, czuła się jakby przytulał ją mały chłopiec.
- Witaj - odrzekła uśmiechając się do niego. Shinpei wypuścił dziewczynę z objęć, położył się na łóżku szczelnie okrywając się kołdrą; jego oczy cały czas były wpatrzone w osobę młodej pielęgniarki. Po chwili brązowowłosa dziewczyna zmieniła mu kroplówkę i nachyliła się nad nim.
- No i jak się czujesz?- spytała go, wlepiając oczy w postać chłopaka delikatnie odgarniając jego brązowe włosy z czoła.
- Uhm... nie najlepiej, cały czas przeszkadza mi ten ból głowy, po prostu nie wytrzymuję, boję się że w końcu umrę - odpowiedział ochrypniętym i zmęczonym głosem. Miał łzy w oczach, bał się że za niedługo odejdzie. Słysząc te słowa, Yuuki zaczęły rozrywać myśli. Nie znała w ogóle tego człowieka, nie wiedziała kim jest, skąd pochodzi, gdzie mieszka, czym obecnie się zajmuje; mimo to zdążyła się przywiązać już do Shinpeia. Dziewczyna podniosła się i wyszła z jego sali ze łzami w oczach. Nagle usłyszała bardzo znajomy głos. Był to głos jej przyjaciela - Okabe, który też pracował w szpitalu, mężczyzna machnął do niej ręką chcąc, by przyszła do jego gabinetu. Młoda kobieta nie wiedziała o co chodzi, ale podejrzewała że chodzi o coś ważnego. Odwróciła i pobiegła w stronę gabinetu i weszła do niego. Wysoki mężczyzna zamknął drzwi za sobą, uchylił krzesło, chcąc by Yuuki usiadła. Dziewczyna była nieco przerażona. Powoli i ostrożnie usiadła na krześle. Okabe sam usiadł za swoim biurkiem i spojrzał na dziewczynę.
- Widać że nawiązałaś kontakt z Shinpei'em, to dobrze, ale mam dla ciebie smutną wiadomość - odrzekł widząc że w oczach młodej kobiety widnieje smutek.
- Tak? Jaką? - zapytała smutnym a za razem dociekliwym tonem, patrząc na Okabe.
- Dowiedziałem się że Shinpei ma białaczkę, lada dzień może umrzeć, wiem że łatwo przywiązujesz się do ludzi i że cierpisz za śmiercią Kageyamy, ale musiałem ci to powiedzieć, wybacz - powiedział smutnym tonem opuszczając głowę na dół. W oczach dziewczyny zagościły łzy, również opuściła głowę w dół, chciała się rozpłakać, ale nie mogła pokazać swoich słabości.
- Eh, niestety, ludzie odchodzą jak i przychodzą, no cóż - rzekła cicho ze łzami w oczach. Mężczyzna wstał z krzesła, podszedł do niej i delikatnie pogłaskał ją po głowie.
- Już dobrze mała, a teraz już możesz wracać już do pracy - odrzekł przyjaznym tonem. Uchylił drzwi, patrząc na dziewczynę życzliwym spojrzeniem. Yuuki przetarła delikatnie oczy i wyszła. Zajrzała jeszcze do Shinpei'a, gdy stała nad jego łóżkiem, mężczyzna spał. Wyszła z jego sali i skupiła się na pracy.
Wieczorem dziewczyna skończyła pracę. Jak najszybciej wyszła z szarego budynku szpitala, aby zapomnieć o swoich problemach. Na dworze było już ciemno. Szła dość szybkim krokiem ze słuchawkami i opuszczoną głową. Była już blisko swojego osiedla. Przechodziła już właśnie przez puste już tory tramwajowe. Nagle wpadła na nieznajomego mężczyznę - był to Kamijo. Wampir właśnie przechadzał się po niemalże pustym mieście w poszukiwaniu krwi. Bardzo szybko rozpoznał dziewczynę która niechcąca wpadła na niego. Objął delikatnie jej ramiona po czym spojrzał na nią, tak bardzo chciał ją ugryźć i w końcu zaspokoić żądzę krwi, ale nie potrafił. Yuuki odepchnęła go od siebie i uciekła. Biegła a w jej oczach pojawiły się łzy. Po chwili znalazła się przed swoim blokiem. Szybko otworzyła, ciężkie, szklane drzwi i wbiegła po schodach. W końcu znalazła się w korytarzu który prowadził do jej mieszkania. Nagle ogarnął ją dziwny spokój i normalnym już krokiem poszła przez hol. Nareszcie znalazła się przed drzwiami mieszkania. Otworzyła je i weszła. Ściągnęła płaszcz i buty, po czym poszła do salonu. Tam już czekał na nią Masashi z kolacją.
- Witaj - odrzekł przyjemnym tonem, przytulając ją czule. Odsunął krzesło. Dziewczyna usiadła na krześle. Delikatną dłonią chwyciła za pałeczki. Do drugiej ręki wzięła miseczkę z ryżem i zaczęła jeść. Z reguły nie jadła za dużo, ale mężczyzna nie dawał za wygraną, co raz dokładał jej jedzenia, gdy już wiedział że już nie może zjeść więcej pozbierał naczynia, zaniósł je do kuchni i pozmywał. W tym czasie Yuuki usiadła sobie na fotelu i oglądała coś w telewizji. Po chwili ciemnowłosy wampir dołączył do niej. Objął dziewczynę swoim silnym ramieniem. Po mniej więcej godzinie dziewczyna poczuła zmęczenie. Poszła do łazienki, rozebrała się, poszła pod prysznic, przebrała się w piżamę i umyła zęby. Załatwiła jeszcze tylko swoje potrzeby fizjologiczne i wyszła z łazienki. Szybko na palcach pobiegła do sypialni. Masashi już leżał czekając na nią. Dziewczyna położyła się obok niego, chowając się pod kołdrą.
- No, chodź, przytul się do mnie, mała - powiedział do niej przyjacielskim tonem, wyciągając ręce. Było jej zimno, bez wahania przysunęła się i przytuliła mężczyznę zapadając w sen. Przez niemal całą noc męczyły ją myśli o tym co stało się z Kageyamą, przekręcała się z boku na bok, nie mogąc usnąć. W uszach miała tylko dźwięki gitary. W pewnym momencie była już tak zmęczona że nie mogła już dalej myśleć. W braku świadomości ze zmęczenia usnęła.
___________________________________________
No i jak na razie tyle, przepraszam że trwało to tak długo. Zachęcam do czytania, mam nadzieję że się spodoba.
Jasmine Lee.
piątek, 16 listopada 2012
Żyję świecie wypełnionym pięknymi kłamstwami.
Yuuki słysząc te słowa uciekła w popłochu, po czym wybiegła na klatkę schodową,gdy zobaczyła biegnącego Masashi'ego zachwiała się i niefortunnie upadła. Mężczyzna nie zdążył jej złapać,gdy jej ciało przestało się staczać ze schodów, podbiegł i objął ją w ramiona. Nagle po jego twarzy spłynęła łza.
- Yuuki proszę nie odchodź, to jeszcze nie ten czas - wyszeptał płacząc po cichu. W pewnej chwili dziewczyna ocknęła się i wstała z niewielką trudnością. Yuuki zorientowała się że nie ma drogi do ucieczki, w tym momencie poczuła się gorzej i zasłabła i upadła na podłogę. Ciemnowłosy mężczyzna nie zastanawiał się dłużej i zaniósł ją do pokoju następnie położył ją na łóżku po czym usiadł przy niej. Minęły 4 godziny dziewczyna obudziła się,obraz powoli nabierał ostrości. Gdy ujrzała Masashi'ego zlękła się jego. On zbliżył się do niej następnie pocałował ją namiętnie i objął w pasie. Yuuki wiedziała o co mu chodzi a więc uniosła dłoń i z całej siły uderzyła go w policzek. On nic jej nie zrobił,zrozumiał że jeszcze tęskni. Dziewczyna zamknęła się w łazience i płakała z tęsknoty. Mężczyzna uderzał pięściami w drzwi lecz to nie poskutkowało. W którymś momencie odwrócił się tyłem od drzwi i osunął się na podłogę po czym rozpłakał się. Nagle przyszła Yami,gdy zobaczyła że Masashi płacze podeszła do jego po czym otarła jego łzy mówiąc:
- Masashi co się stało? Gdzie Yuuki? - spytała spoglądając na jego po czym odgarnęła włosy z jego twarzy.
- Zamknęła się w łazience i nie chce wyjść - odpowiedział patrząc na nią zmęczonymi oczyma. Nagle Yami zastukała do drzwi.
- Yuuki wyjdź. Proszę!- powiedziała błagalnym głosem stukając delikatnie w drzwi. Yuuki słysząc głos zaufanej jej osoby wyszła.
- No wyszłam! I co cieszycie się?! - krzyknęła do nich uderzając pięścią w ścianę.
- Proszę cię uspokój się, nie krzycz - odrzekł Masashi spokojnym tonem delikatnie łapiąc ją za ręce. Dziewczyna w jednym momencie uspokoiła się po czym mocno przytuliła Masashi'ego.
- Przepraszam cię. Wybacz, nie mogę tego wszystkiego ogarnąć a w dodatku jutro muszę wracać do pracy co sprawia że chcę wybuchnąć... przepraszam - powiedziała Yuuki ze łzami w oczach.
- Już już kochana. Nic się nie stało, rozumiem cię. - odrzekł obejmując ją mocno. Nie wielka osóbka wyplątała się z jego ramion po czym poszła się przebrać po czym wyszła z mieszkania. Plątała się po mieście bez celu,pod wieczór wróciła do domu,gdy Masashi spał. Yuuki poszła się wykąpać po czym poszła spać. Bezlitosny budzik wybudził ją ze snu, uniosła głowę ku górze i spojrzała na wyświetlacz budzika , zobaczyła że jest godzina 5:30, szybko podniosła się z łóżka i poszła do łazienki. Dziewczyna przygotowała się do pracy po czym wyszła. W szpitalu przyjaciele przywitali ja serdecznie. Gdy Yuuki rozpoczęła prace jej pager zadzwonił, oznaczało to że przywieźli nowego pacjenta. Dziewczyna bez wahania pobiegła w stronę recepcji. Przywieźli tam szczupłego, ciemnowłosego chłopaka o dość drobnej budowie.
- Co z nim? - spytała się lekarza.
- Zasłabł - odpowiedział jej. Po niedługim czasie wzięli chłopca na sale aby go zreanimować. Gdy znaleźli się na miejscu zaczęli go reanimować, co udało zrobić się dość szybko. Drobny chłopak potem znalazł się sam w sali, po niedługiej chwili przyszła Yuuki. Dziewczyna weszła cichym krokiem podeszła do niego i dotknęła jego kruchego ramienia, sprawiając że wybiła go z myśli.
- Jak się czujesz?- Spytała mówiąc półszeptem.
- Hmm.. nawet dobrze, tyle że mam zawroty głowy, ale da się znieść - odrzekł delikatnie dotykając jej dłoni.
- Aha, to normalne - odpowiedziała spoglądając na jego.
- Mogłabyś mi powiedzieć jak masz na imię? - spytał spoglądając na ją niewinnym spojrzeniem.
- Tak mogła bym. Jestem Yuuki. A ty? - przedstawiła się delikatnie uśmiechając się do niego.
- Yuuki, ładnie. Ja jestem Shinpei - on również się przedstawił odwzajemniając uśmiech.
- Ty również masz ładne imię. Słuchaj, muszę wracać do pracy, przyjdę do ciebie wieczorem - Rzekła Yuuki po czym odeszła, zostawiając go w samotności. Wieczorem skończyła pracę, przed wyjściem jeszcze odwiedziła Shinpei'a, stanęła przy jego łóżku patrząc się na jego. Po chwili odeszła. Dziewczyna szła przez wąską uliczkę w lekkim strachu. W pewnym momencie wpadł na nią jakiś mężczyzna który przypominał jej niedawno straconego ukochanego. Yuuki uciekła szybko do domu, gdy po chwili znalazła się w mieszkaniu ujrzała Masashi'ego.
- Cześć - powiedział podchodząc do niej.
- Witaj - odrzekła po czym spojrzała na jego niewinnym spojrzeniem. Dziewczyna na chwilę się odwróciła i nagle poczuła na swoim ciele objęcie Masashi'ego, w tym momencie poczuła się senna co sprawiło że upadła na podłogę i zasnęła.
________________________________________________________________________
No a więc jest obiecany trzeci odcinek. Miłego czytania. :D
Jasmine Lee
czwartek, 15 listopada 2012
Czy wiesz, że moje serce nie jest tylko odtwarzaczem który gra tylko dla ciebie?
Yuuki, była jeszcze parę dni w szpitalu, przez ten czas nikt jej nie odwiedzał, leżała na szpitalnym łóżku, płacząc i rozmyślając na tym, jak dalej potoczy się jej życie. W końcu została wypisana ze szpitala, właśnie opuszczała budynek i miała zamiar pójść na piechotę, ale zauważyła że ktoś na nią czeka, był to Masashi. Mężczyzna pomachał do niej ręką, aby podeszła, dziewczyna bez wahania podeszła do niego chwiejnym krokiem.
- Witaj, no i jak się czujesz? - spytał jej, delikatnie dotykając jej twarzy.
- Ogółem to nieco lepiej, ale psychicznie jestem wykończona - odrzekła lekko ochrypniętym głosem, zerkając na Niego smutnym spojrzeniem. Masashi odwrócił głowę i otworzył tylne drzwi swojego samochodu i machnął ręką aby weszła do samochodu, ona bez dłuższego zastanowienia weszła do środka i usiadła na tylnym siedzeniu, po czym zapięła pasy, on usiadł za kierownicą. Po chwili samochód ruszył, Yuuki siedziała na tylnym siedzeniu zamyślona, bała się że samochód rozbije się jak ostatnio i tym razem już nie uda się jej przeżyć. Po niedługim czasie dotarli na miejsce, bez jakichkolwiek problemów. Dziewczyna otworzyła drzwi i wyszła powoli z samochodu, niepewnie stawiając kroki na spękanym chodniku, mężczyzna również wyszedł z auta po czym odgarnął swoje czarne włosy z twarzy i poszedł za nią. Gdy znalazł się obok niej podał jej rękę, bał się że coś może się jej stać. Minęły jakieś dwie minuty kiedy znaleźli się na klatce schodowej, w kamienicy w której mieszkała Yuuki. Ściany klatki schodowej miały brzydki pomarańczowo-różowy kolor, w niektórych miejscach farba schodziła ze ścian lub była pomazana przez dzieciaki które tu mieszkały. Wszystko tworzyło bardzo dziwną aczkolwiek oryginalną atmosferę. Brązowowłosa dziewczyna rozejrzała się wokół po czym złapała się poręczy i zaczęła wchodzić po schodach. Wchodziła na nie niepewnym i chwiejnym krokiem, nogi dziewczyny drżały pokonując każdy stopień. W końcu znalazła się na swoim piętrze, uśmiechnęła się sama do siebie po czym z radością na twarzy pobiegła przez korytarz w stronę drzwi mieszkania w którym mieszkała. Korytarze bloku były nieco inne niż ściany na klatce schodowej, nie były pomazane ani nie miały pomarańczowo - różowego koloru, tamte miały delikatny odcień żółtego, który w słoneczne dni dawał przyjemną atmosferę. Yuuki stała już przed ciemnobrązowymi drzwiami swojego mieszkania, nagle rozległ się krzyk zdyszanego głosu.
- No ja rozumiem twoją radość, ale może byś tak zwolniła! - krzyknął zmęczony Masashi, biegnąc powolnym krokiem. Po kilku minutach stał obok niej przy drzwiach, dziewczyna nacisnęła klamkę i weszła do mieszkania; ściągnęła buty i czarny płaszcz który dała ciemnowłosemu mężczyźnie, aby go powiesił. Yuuki weszła do niewielkiego salonu w którym czekali na nią jej przyjaciele - Hikari, Yami i Yutaka, którzy przywitali dziewczynę w radosny sposób jednocześnie współczując dziewczynie - w końcu straciła kogoś, kogo bardzo mocno kochała.
- Witaj kochana - szepnęła Hikari dziewczynie do ucha, ściskając ją bardzo mocno. - Przygotowałam obiad na twoje powitanie, no i z góry przepraszam że użyczyłam sobie twojej kuchni - odrzekła wypuszczając brązowowłosą dziewczynę z objęć.
- Dobrze, nic się nie stało - powiedziała do Hikari uśmiechając się nieco sztucznie, ale inaczej nie potrafiła, już nic nie sprawiało że uśmiechała się szczerze; wszyscy w końcu zasiedli do stołu, przez cały czas śmiali się, cieszyli, byli w dobrym nastroju, tylko jedynie nie Yuuki która siedziała w rogu jasnej kanapy. Dziewczyna wyglądała tak jakby nic się nie stało, ale to były tylko pozory, wewnątrz czuła się tak, jakby coś wewnętrznie ją rozrywało, była załamana, czuła osamotnienie, odizolowanie. Po kilku godzinach na dworze zaczęło robić się ciemno, a goście już poszli, Yuuki została w mieszkaniu z Masashim. Ciemnowłosy mężczyzna spojrzał na niewielką postać wyglądającą niemalże jak porcelanowa lalka, młodej kobiety, po czym uśmiechnął się, ona zaś uniosła tylko głowę, popatrzała na niego swymi ciemnymi, dużymi oczyma i uśmiechnęła się lekko. W Masashim budziły się instynkty wampira, które były przez niego znienawidzone; usiadł obok dziewczyny, cały czas chciał ugryźć ją w szyję lecz nie potrafił - skryta miłość którą obdarzał młodą kobietę nie pozwalała mu na to. Oparł tylko głowę o jej drobne ramię i objął ją mocno. Dziewczyna drżała czując jego dotyk na swym ciele, ale po jakimś czasie przyzwyczaiła się i przestała; zmrużyła oczy i przytuliła się do czarnowłosego mężczyzny, usypiając. Wampir zrozumiał jak ona bardzo cierpi i jak bardzo ją kocha, zaniósł Yuuki do sypialni i położył na łóżku, następnie okrył dziewczynę kocem a sam usiadł na fotelu który znajdował się niedaleko łóżka cały czas obserwując ją.
Była już północ, czarnowłosego wampira zmorzył sen. Młoda kobieta wybudziła się i poszła do łazienki w której się zamknęła. Otworzyła szafkę która wisiała nad umywalką i zaczęła energicznie w niej grzebać w poszukiwaniu żyletki. Po parominutowych poszukiwaniach znalazła to czego szukała. Wyjęła żyletkę z szafki, przyłożyła ją sobie do nadgarstka i przecięła żyły upadając na podłogę. Po około 30 minutach straciła przytomność, a krew wypłynęła przez szparkę pod drzwiami łazienki. Masashi z racji tego że był wampirem, szybko wyczuł krew gwałtownie się zbudził i wbiegł do łazienki wziął Yuuki na ręce, opatrzył jej ranę i położył dziewczynę na łóżku płacząc.
- Tylko proszę ponad wszystko.... nie odchodź - wyszeptał Masashi klęcząc przy jej łóżku przez łzy.
_________________________________________
Jak na razie tyle, zachęcam do czytania.
Jasmine Lee.
- Witaj, no i jak się czujesz? - spytał jej, delikatnie dotykając jej twarzy.
- Ogółem to nieco lepiej, ale psychicznie jestem wykończona - odrzekła lekko ochrypniętym głosem, zerkając na Niego smutnym spojrzeniem. Masashi odwrócił głowę i otworzył tylne drzwi swojego samochodu i machnął ręką aby weszła do samochodu, ona bez dłuższego zastanowienia weszła do środka i usiadła na tylnym siedzeniu, po czym zapięła pasy, on usiadł za kierownicą. Po chwili samochód ruszył, Yuuki siedziała na tylnym siedzeniu zamyślona, bała się że samochód rozbije się jak ostatnio i tym razem już nie uda się jej przeżyć. Po niedługim czasie dotarli na miejsce, bez jakichkolwiek problemów. Dziewczyna otworzyła drzwi i wyszła powoli z samochodu, niepewnie stawiając kroki na spękanym chodniku, mężczyzna również wyszedł z auta po czym odgarnął swoje czarne włosy z twarzy i poszedł za nią. Gdy znalazł się obok niej podał jej rękę, bał się że coś może się jej stać. Minęły jakieś dwie minuty kiedy znaleźli się na klatce schodowej, w kamienicy w której mieszkała Yuuki. Ściany klatki schodowej miały brzydki pomarańczowo-różowy kolor, w niektórych miejscach farba schodziła ze ścian lub była pomazana przez dzieciaki które tu mieszkały. Wszystko tworzyło bardzo dziwną aczkolwiek oryginalną atmosferę. Brązowowłosa dziewczyna rozejrzała się wokół po czym złapała się poręczy i zaczęła wchodzić po schodach. Wchodziła na nie niepewnym i chwiejnym krokiem, nogi dziewczyny drżały pokonując każdy stopień. W końcu znalazła się na swoim piętrze, uśmiechnęła się sama do siebie po czym z radością na twarzy pobiegła przez korytarz w stronę drzwi mieszkania w którym mieszkała. Korytarze bloku były nieco inne niż ściany na klatce schodowej, nie były pomazane ani nie miały pomarańczowo - różowego koloru, tamte miały delikatny odcień żółtego, który w słoneczne dni dawał przyjemną atmosferę. Yuuki stała już przed ciemnobrązowymi drzwiami swojego mieszkania, nagle rozległ się krzyk zdyszanego głosu.
- No ja rozumiem twoją radość, ale może byś tak zwolniła! - krzyknął zmęczony Masashi, biegnąc powolnym krokiem. Po kilku minutach stał obok niej przy drzwiach, dziewczyna nacisnęła klamkę i weszła do mieszkania; ściągnęła buty i czarny płaszcz który dała ciemnowłosemu mężczyźnie, aby go powiesił. Yuuki weszła do niewielkiego salonu w którym czekali na nią jej przyjaciele - Hikari, Yami i Yutaka, którzy przywitali dziewczynę w radosny sposób jednocześnie współczując dziewczynie - w końcu straciła kogoś, kogo bardzo mocno kochała.
- Witaj kochana - szepnęła Hikari dziewczynie do ucha, ściskając ją bardzo mocno. - Przygotowałam obiad na twoje powitanie, no i z góry przepraszam że użyczyłam sobie twojej kuchni - odrzekła wypuszczając brązowowłosą dziewczynę z objęć.
- Dobrze, nic się nie stało - powiedziała do Hikari uśmiechając się nieco sztucznie, ale inaczej nie potrafiła, już nic nie sprawiało że uśmiechała się szczerze; wszyscy w końcu zasiedli do stołu, przez cały czas śmiali się, cieszyli, byli w dobrym nastroju, tylko jedynie nie Yuuki która siedziała w rogu jasnej kanapy. Dziewczyna wyglądała tak jakby nic się nie stało, ale to były tylko pozory, wewnątrz czuła się tak, jakby coś wewnętrznie ją rozrywało, była załamana, czuła osamotnienie, odizolowanie. Po kilku godzinach na dworze zaczęło robić się ciemno, a goście już poszli, Yuuki została w mieszkaniu z Masashim. Ciemnowłosy mężczyzna spojrzał na niewielką postać wyglądającą niemalże jak porcelanowa lalka, młodej kobiety, po czym uśmiechnął się, ona zaś uniosła tylko głowę, popatrzała na niego swymi ciemnymi, dużymi oczyma i uśmiechnęła się lekko. W Masashim budziły się instynkty wampira, które były przez niego znienawidzone; usiadł obok dziewczyny, cały czas chciał ugryźć ją w szyję lecz nie potrafił - skryta miłość którą obdarzał młodą kobietę nie pozwalała mu na to. Oparł tylko głowę o jej drobne ramię i objął ją mocno. Dziewczyna drżała czując jego dotyk na swym ciele, ale po jakimś czasie przyzwyczaiła się i przestała; zmrużyła oczy i przytuliła się do czarnowłosego mężczyzny, usypiając. Wampir zrozumiał jak ona bardzo cierpi i jak bardzo ją kocha, zaniósł Yuuki do sypialni i położył na łóżku, następnie okrył dziewczynę kocem a sam usiadł na fotelu który znajdował się niedaleko łóżka cały czas obserwując ją.
Była już północ, czarnowłosego wampira zmorzył sen. Młoda kobieta wybudziła się i poszła do łazienki w której się zamknęła. Otworzyła szafkę która wisiała nad umywalką i zaczęła energicznie w niej grzebać w poszukiwaniu żyletki. Po parominutowych poszukiwaniach znalazła to czego szukała. Wyjęła żyletkę z szafki, przyłożyła ją sobie do nadgarstka i przecięła żyły upadając na podłogę. Po około 30 minutach straciła przytomność, a krew wypłynęła przez szparkę pod drzwiami łazienki. Masashi z racji tego że był wampirem, szybko wyczuł krew gwałtownie się zbudził i wbiegł do łazienki wziął Yuuki na ręce, opatrzył jej ranę i położył dziewczynę na łóżku płacząc.
- Tylko proszę ponad wszystko.... nie odchodź - wyszeptał Masashi klęcząc przy jej łóżku przez łzy.
_________________________________________
Jak na razie tyle, zachęcam do czytania.
Jasmine Lee.
poniedziałek, 12 listopada 2012
Coś, co całkowicie zmieniło moje życie.
Był chłodny wieczór Yuuki wracała piechotą z zakupów,dygotała z zimna i szła w zamyśleniu. Po niedługim czasie doszła na miejsce,na klatce spotkała Kageyame - jej chłopaka.
- Hej Yuuksonek, co taka zamyślona. -Spytał z ciekawością małego dziecka po czym podszedł do niej bliżej i pocałował ją w kącik ust.
- No witaj Yuu.. - Odpowiedziała Yuuki mówiąc do jego przezwiskiem które mu wymyśliła po czym odwzajemniła pocałunek następnie ruszyła z nim w stronę jej mieszkania. Minęła chwila obje doszli do jej mieszkania. Po wejściu Kageyama usłyszał że dzwoni telefon.Chłopak poszedł do pokoju aby go odebrać. Gdy skończył rozmawiać poszedł do salonu gdzie siedziała Yuuki,wszedł cicho stanął za kanapą i objął ją całując w jej szyję.
- Yuu,przestań to łaskocze. -Krzyknęła dyskretnie Yuuki przekręcając się na plecy śmiejąc się.
-No co? - Spytał jej wskakując na kanapę po czym przytulił ją mocno. Nagle para usłyszała grzmot i zerwał się deszcz. Oboje spojrzeli na siebie wielkimi oczami po czym Yuuki powiedziała .
- Chyba przenocujesz u mnie. -Powiedziała po czym dotknęła jego bladej twarzy uśmiechając się.
-Aha,no wreszcie będę mógł pobyć z tobą dłużej. - Odrzekł po czym pocałował ją czule. Zapadła noc oboje leżeli już w oddzielnych łóżkach,gdy Yuuki usnęła Kageyama położył się obok jej po czym przytulił ją. Spali tak do siebie wtuleni przez całą noc. Nadeszło rano Yuuki obudziła się sama w domu podniosła się skuliła nogi i objęła je ramionami i rozglądała się po pokoju przez jakieś piętnaście minut aż dzwonek telefonu wybił ją z równowagi. Dziewczyna wzięła telefon spoglądając na wyświetlacz po czym powiedziała.
- Masashi,ciekawe czego chce.
Powiedziała po czym odebrała telefon.
- Halo. - Powiedziała niepewnym głosem do telefonu.
- No Hej Yuuki. Mam pewne pytanie.-Powiedział Masashi do telefonu.
- No jakie mów. - Odrzekła Yuuki ciekawym tonem patrząc w dal.
- Przyjechalibyście z Kageyamą do mnie bo robię imprezę. -Powiedział Masashi mając nadzieję że się zgodzą.
- Tak przyjedziemy . -Odpowiedziała nieco weselszym tonem po czym rozłączyła się.W tym samym czasie Masashi odłożył słuchawki mówiąc.
- Nareszcie plan się ziści! -Krzyknął ucieszony spoglądając w okno. W tej samej chwili gdy Yuuki siedziała w pokoju do mieszkania wszedł Kageyama.
- Witaj! - Powiedział do niej obejmując ją czule następnie uśmiechnął się do niej spoglądając w jej oczy.
- No Hej kochanie Masashi się pytał czy jedziemy na imprezę.-Odrzekła Yuuki tuląc się do jego.
- No właśnie miałem cię o to spytać ale widać że już wiesz. No jasne że jedziemy. - Powiedział spoglądając na nią. Zapadł wieczór oni jechali na imprezę byli już blisko aż wjechali w rozbite szkoło, kawałki szkła przebiły lewą przednią oponę samochodu co sprawiło że samochód nie dał się opanować i wpadł zawirowania, w końcu samochód natknął się na budynek i zatrzymał się. Kageyama leżał w nim poturbowany. Nagle do wraku samochodu podszedł Kamijo - szef Tokijskiej sfory wampirów. Mężczyzna spojrzał na poturbowanego Kageyamę po czym wywlukł go w ciemną uliczkę i ugryzł co sprawiło że odzyskał przytomność .
- Ah ! -Krzyknął z bólu po czym wstał i spojrzał na Kamijo. Wampir odwrócił się i ruszył w stronę swojej siedziby Kageyama ruszył za nim nieświadomie. W tym samym czasie Hikari i Uke przechodzili obok i zobaczyli że Yuuki leży nieprzytomna nie daleko wraku samochodu. Yuuki obudziła się w szpitalu była obolała odwróciła głowę w prawą stronę a tam siedział Masashi,Uke Hikari i Yami.
- Gdzie ja jestem ? -Spytała Yuuki obolałym głosem spoglądając na nich.
- W szpitalu. -Odpowiedziała jej Yami.
- A gdzie Kageyama ?-Ponownie spytała patrząc na nich.
- Nie znaleźono go.-Odpowiedział Masashi ze smutkiem mimo wszystko nie powiedział co naprawdę się z nim stało. Yuuki jękła po czym wybuchnęła płaczem.
_______________________________________________
Na razie tyle. Mam nadzieję że się wam spodoba xD
Jasmine Lee
piątek, 3 sierpnia 2012
Wszystko ma swój początek.
Była późna noc, Kamijo szef Tokijskiego klanu wampirów, leżał w łóżku śpiąc niespokojnym snem. Śnił mu się człowiek który nie był mu znany.
- Emanujesz uczuciami, zamiast tłamsić je w sobie, przekaż je komuś. - Powiedział człowiek we śnie i zniknął. W tym momencie wampir gwałtownie wybudził się ze snu, wiedział że to najwyższy czas aby w końcu znaleźć kogoś kogo by mógł kochać, mężczyzna usiadł na łóżku i zamyślił się przez chwilę, nagle jego skupienie przerwał dźwięk kroków. Kamijo wyszedł z pokoju na korytarz, aby sprawdzić kto idzie, w tym momencie ujrzał postać Masashi'ego, dobrego przyjaciela.
- Masashi, gdzie byłeś?- Spytał go dociekliwym głosem, patrząc na Niego.
- Byłem u przyjaciółki. - Odpowiedział patrząc mu w oczy.
- Aha, a jak ma ona na imię?- Spytał ponownie z ciekawością małego dziecka.
- Nazywa się Yuuki.- Kolejny raz mu odpowiedział, dziwiąc się jego ciekawością.
- Yuuki... ładne imię.- Rzekł, w zamyśleniu.
- A czemu pytasz?- Zapytał się Masashi, patrząc się na niego.
- Ah, tak jakoś z ciekawości.- Odpowiedział nie do końca mówiąc mu prawdę.
- Aha, rozumiem.- Powiedział opierając się o ścianę korytarza.
- A kiedy znowu będziesz u niej? - Zapytał się kolejny raz patrząc na niego swymi jasnymi oczyma.
- Będę u niej jutro.- Powiedział spokojnym tonem.
- Aha, to dobrze, mam pewną prośbę do Ciebie.- Rzekł cały czas patrząc na Masashi'ego.
- Dobrze, a jaką?- Zapytał się po czym zwrócił wzrok na postać Kamijo.
- Czy mógł byś przynieść mi jej zdjęcie? Jest to dla mnie ważne.- Rzekł, błagającym tonem.
- Tak, mógłbym.- Odrzekł spokojnym tonem.
- Dziękuję Masashi. - Podziękował mu, po czym oboje rozeszli się do swoich pokoi. Kamijo położył się w łóżku ale już nie mógł usnąć. Cieszył się w duszy z możliwości tego że w końcu znajdzie kogoś, kogo będzie mógł kochać. Nadszedł dzień, Kamijo wstał z łóżka i ubrał się, następnie wyszedł z domu na dwór i usiadł na najbliższej ławce. Minęło mniej więcej 2 godziny, gdy Masashi wyszedł z domu i podszedł do mężczyzny siedzącego na ławce.
- Kamijo, to ja już idę.- Powiedział ciemnowłosy mężczyzna patrząc na wampira siedzącego na ławce.
- Dobrze... ale pamiętaj.- Rzekł podnosząc wzrok na Niego.
- Tak, pamiętam.- Odparł spoglądając na Kamijo, po czym odszedł. Szedł w zamyśleniu przez jakieś pół godziny, gdy znalazł się pod blokiem w którym mieszkała Yuuki spojrzał na zegarek i zobaczył że jest 11 : 34. Mężczyzna poprawił fryzurę po czym wszedł do bloku, po chwili znalazł się na klatce schodowej następnie zaczął wchodzić na schody. Po nie długiej chwili znalazł się przed jej drzwiami, wyprostował się po czym nacisnął dzwonek, po chwili zza drzwi wyłoniła się drobna postać Yuuki która spoglądała na osobę Masashi'ego.
- Witaj! - Rzekła po czym rzuciła się mężczyźnie na szyję w celu przywitania.
- Oh, witaj.- Powiedział po czym objął ją czule, następnie postawił dziewczynę na ziemie. Yuuki uchyliła drzwi do swojego mieszkania.
- Wejdź proszę.- Odparła patrząc na Niego swymi dużymi oczyma. Masashi wszedł do mieszkania w którym jak zawsze panowała nie naganna czystość. Nagle mężczyzna podszedł do dziewczyny która stała odwrócona do Niego plecami i objął Ją.
- Masashi, okej rozumiem wszystko, ale czemu mnie przytulasz?- Zapytała go śmiejąc się.
- No bo... no bo Mi zimno.- Wydukał z siebie uśmiechając się do dziewczyny nieszczerze.
- Zimno? Jak jest lato?- Odparła odwracając się do Niego twarzą następnie splotła ręce na wysokości piersi patrząc na mężczyznę podejrzliwym wzrokiem unosząc prawą brew ku górze.
- Tak, zimno Mi!- Krzyknął dyskretnie patrząc na postać Yuuki. Po chwili z twarzy dziewczyny zniknęła zła mina i rozchmurzyła się.
- No dobra, niech Ci będzie. A tak w ogóle to napijesz się czegoś? - Zapytał ponownie zerkając na towarzysza z zaciekawieniem w oczach.
- Tak, soku poproszę jeżeli masz.- Odrzekł ciągle patrząc się na niewielką kobietę.
- Tak mam.- Rzekła po czym poszła do kuchni i wyjęła karton z sokiem pomarańczowym następnie wyjęła z szafki szklankę i uchyliła karton kierując strumień soku do szklanki. W tym samym czasie Masashi rozglądał się po mieszkaniu wrogu nie wielkiego salonu zauważył gitarę basową, która raczej nie należała do Niej, mimo tego że kiedyś grywała na basie. Znał tylko jedyną osobę która grała na tym modelu basa marki ESP, a był nim Kageyama Yuuichi, który przez czasy dzieciństwa był jego najlepszym przyjacielem. Ciemnowłosy mężczyzna podejrzewał że Yuuki z nim chodził, ale ta myśl była nie pewna, utonął w myślach. Skupienie Masashi'ego przerwała Yuuki która weszła do pokoju.
- Proszę.- Odparła podając mu szklankę soku.
- Oh, dziękuję Yuuki. Mam pytanie.- Powiedział patrząc na dziewczynę spojrzeniem pełnym zaciekawienia.
- Tak, słucham.- Odrzekła spokojnym głosem.
- Czyj to ESP stoi w kącie?- Zapytał cały czas patrząc się na postać dziewczyny.
- Ten bas to Kageyamy, Mojego chłopaka.- Odpowiedziała spokojnie patrząc mu w oczy.
- To ty masz chłopaka? Jejku, jak długo? - Spytał Jej ponownie spoglądając na Nią.
- Tak, mam, jesteśmy ze sobą już od trzech lat. - Odrzekła po czym przeczesała włosy palcami.
- O matko. To już długo. Mam nadzieję że będzie jeszcze dłużej.- Powiedział uśmiechając się do niej , lecz jego uśmiech nie był aż tak szczery.
- No ja też mam taką nadzieję, ale jeszcze nic nie wiadomo, puki co jestem szczęśliwa.- Rzekła odwzajemniając uśmiech lustrując twarz towarzysza.
- Ej mogłabyś się tak ładnie uśmiechnąć?- Zapytał się kolejny raz cały czas patrząc na Nią.
- Ale po co? - Spytała go robiąc przy tym duże oczy.
- No bo chciałem mieć Twoje zdjęcie, za pięć miesięcy wyjeżdżam do Francji i nie jestem pewny że jeszcze kiedyś tutaj wrócę, no i chciałem mieć przynajmniej Twoje zdjęcie na pamiątkę, a na siedzenie na internecie nie specjalnie będę miał czas. - Odparł smutnym głosem.
- Aha, rozumiem okej, to możesz Mi to zdjęcie zrobić. - Powiedziała, zerkając na Niego.
- Dziękuję. No to proszę Cię uśmiechnij się.- Rzekł po czym wyciągnął komórkę z kieszeni i zrobił Jej zdjęcie, następnie schował telefon do kieszeni i mocno objął Yuuki z nieszczerymi łzami w oczach, nagle zadzwonił telefon Masashi'ego, mężczyzna lekko się speszył po czym wypuścił Ją z ramion.
- Wybacz, to ważne, muszę odebrać.- Powiedział półgłosem po czym wyszedł do przedpokoju po czym odebrał telefon.
- Słucham. - Odrzekł niepewnym głosem.
- Tu Kamijo, masz to zdjęcie?- Odrzekł głos z telefonu.
- Tak mam.- Odparł ze spokojem w głosie.
- To dobrze, to już wracaj.- Powiedział Kamijo z ucieszeniem.
- Dobra.- Odrzekł i rozłączył się po czym poszedł do pokoju w którym siedziała Yuuki.
- No i co?- Spytała Go patrząc na mężczyznę.
- Wybacz, ale muszę już iść, mam ważną sprawę do załatwienia. - Powiedział ze smutkiem w głosie.
- Aha rozumiem, no cóż. A więc Cześć. - Odrzekła patrząc na Niego życzliwie. Masashi wyszedł z pokoju otworzył drzwi i wyszedł, w drzwiach spotkał Kageyamę.
- Masashi?- Powiedział zdziwionym tonem.
- Kageyama .. ? - Odrzekł z takim samym tonem jak On.
- A no Kageyama nie powiem że nie. - Odparł patrząc się na ciemnowłosego mężczyznę swymi ciemnymi oczyma ukrytymi pod rudo-brązowymi włosami.
- Kurde, ale Ty się zmieniłeś, dawno Cię nie widziałem.- Rzekł i uśmiechnął się do Niego.
- Zaś Ty nic się nie zmieniłeś od czasu gdy ostatni raz Cię widziałem. - Powiedział odwzajemniając uśmiech po czym odgarnął włosy z twarzy.
- Ha Ha, wiem. - Odparł przez śmiech.
- Masashi wybacz, ale nie mam teraz czasu, może kiedy indziej pogadamy.- Zaproponował zerkając na Niego.
- Dobrze, jak coś to jakoś się tam zmówimy. Sayonara! - Odparł i odszedł. W tym momencie Kageyama wszedł do mieszkania swojej dziewczyny.
- Cześć Yuuki.- Odrzekł niepewnie rozglądając się wokół, nagle dziewczyna podbiegła do Niego i uścisnęła Go mocno.
- Witaj, tęskniłam.- Rzekła tuląc się do mężczyzny.
- Ja również. - Odparł po czym wypuścił Ją z objęć. Dziewczyna poszła do swojego salonu, On zaś podążał za Nią. Yuuki usiadła na łóżku i zamyśliła się przez chwilę, mężczyzna usiadł obok Niej i co chwilę zerkał na Jej nie wielką postać, po dłuższej chwili nie duża kobieta odwróciła głowę w Jego stronę wbijając wzrok z Niego coraz głębiej, patrzeli tak na siebie wiele godzin, nie musieli ze sobą rozmawiać, rozumieli się bez użycia słów. Nagle Kageyama położył dłoń na twarzy Swojej dziewczyny, po czym objął Ją ramieniem. Yuuki czując Jego obecność usnęła w Jego objęciach. W tym samym czasie gdy Kageyama i Yuuki cieszyli się sobą, Masashi był już w twierdzy szedł właśnie przez korytarz w zamyśleniu, nie chcący wpadł na Kamijo.
- Ah!- Krzyknął Kamijo niefortunnie upadając na podłogę.
- O matko, przepraszam. - Odrzekł po czym wyciągnął rękę do Niego pomagając mu wstać. Po chwili Kamijo stał na nogach.
- No i co? Masz zdjęcie? - Spytał Masashi'ego, patrząc na Niego wzrokiem pełnym zaciekawienia.
- No, mam. - Odpowiedział mu ze spokojem.
- No to pokaż!- Krzyknął z radością w głosie. Masashi wyciągnął telefon z kieszeni spodni i pokazał Mu zdjęcie jego dobrej przyjaciółki.
- No a więc, oto Yuuki, dokładniej to Yuuki Matsumoto, ma około 20 lat, no niestety dzisiaj się dowiedziałem iż ma kogoś kogo kocha, ale wiesz, jak coś można się go pozbyć. - Odrzekł patrząc na towarzysza.
- To najpiękniejsza istota jaką dano Mi ujrzeć. Mówisz? No a więc mam pewien plan, ale może nie tutaj.- Rzekł cały czas patrząc na zdjęcie zachwycając się postacią młodej kobiety umieszczonej na owym zdjęciu.
- Dobra, no to może u Mnie w pokoju.- Zaproponował ciemnowłosy mężczyzna patrząc na wampira.
- Zgoda, no to chodźmy- Powiedział półszeptem po czym złapał go za nadgarstek i pociągnął Go i pobiegł trzymając Go za rękę w stronę pokoju ciemnowłosego wampira, po chwili byli już przy drzwiach pokoju Masashi'ego, mężczyzna otworzył drzwi i wpuścił towarzysza do swojego pokoju, zamknął drzwi i usiadł na łóżku przy towarzyszu. Powoli obaj zaczęli tworzyć plan. Po wielu godzinach myślenia stworzyli sposób pozbycia się chłopaka Yuuki.
- Dobra, a więc plan jest następujący: mam zadzwonić do Niego i powiedzieć że robię imprezę, podać adres, rozsypać gdzieś jakieś gwoździe lub szkło, samochód się rozbije, jego zabrać do naszej siedziby a ją odesłać do szpitala.- Odparł patrząc na Niego, po czym ziewnął i usnął z głową na łóżku Kamijo.
- Emanujesz uczuciami, zamiast tłamsić je w sobie, przekaż je komuś. - Powiedział człowiek we śnie i zniknął. W tym momencie wampir gwałtownie wybudził się ze snu, wiedział że to najwyższy czas aby w końcu znaleźć kogoś kogo by mógł kochać, mężczyzna usiadł na łóżku i zamyślił się przez chwilę, nagle jego skupienie przerwał dźwięk kroków. Kamijo wyszedł z pokoju na korytarz, aby sprawdzić kto idzie, w tym momencie ujrzał postać Masashi'ego, dobrego przyjaciela.
- Masashi, gdzie byłeś?- Spytał go dociekliwym głosem, patrząc na Niego.
- Byłem u przyjaciółki. - Odpowiedział patrząc mu w oczy.
- Aha, a jak ma ona na imię?- Spytał ponownie z ciekawością małego dziecka.
- Nazywa się Yuuki.- Kolejny raz mu odpowiedział, dziwiąc się jego ciekawością.
- Yuuki... ładne imię.- Rzekł, w zamyśleniu.
- A czemu pytasz?- Zapytał się Masashi, patrząc się na niego.
- Ah, tak jakoś z ciekawości.- Odpowiedział nie do końca mówiąc mu prawdę.
- Aha, rozumiem.- Powiedział opierając się o ścianę korytarza.
- A kiedy znowu będziesz u niej? - Zapytał się kolejny raz patrząc na niego swymi jasnymi oczyma.
- Będę u niej jutro.- Powiedział spokojnym tonem.
- Aha, to dobrze, mam pewną prośbę do Ciebie.- Rzekł cały czas patrząc na Masashi'ego.
- Dobrze, a jaką?- Zapytał się po czym zwrócił wzrok na postać Kamijo.
- Czy mógł byś przynieść mi jej zdjęcie? Jest to dla mnie ważne.- Rzekł, błagającym tonem.
- Tak, mógłbym.- Odrzekł spokojnym tonem.
- Dziękuję Masashi. - Podziękował mu, po czym oboje rozeszli się do swoich pokoi. Kamijo położył się w łóżku ale już nie mógł usnąć. Cieszył się w duszy z możliwości tego że w końcu znajdzie kogoś, kogo będzie mógł kochać. Nadszedł dzień, Kamijo wstał z łóżka i ubrał się, następnie wyszedł z domu na dwór i usiadł na najbliższej ławce. Minęło mniej więcej 2 godziny, gdy Masashi wyszedł z domu i podszedł do mężczyzny siedzącego na ławce.
- Kamijo, to ja już idę.- Powiedział ciemnowłosy mężczyzna patrząc na wampira siedzącego na ławce.
- Dobrze... ale pamiętaj.- Rzekł podnosząc wzrok na Niego.
- Tak, pamiętam.- Odparł spoglądając na Kamijo, po czym odszedł. Szedł w zamyśleniu przez jakieś pół godziny, gdy znalazł się pod blokiem w którym mieszkała Yuuki spojrzał na zegarek i zobaczył że jest 11 : 34. Mężczyzna poprawił fryzurę po czym wszedł do bloku, po chwili znalazł się na klatce schodowej następnie zaczął wchodzić na schody. Po nie długiej chwili znalazł się przed jej drzwiami, wyprostował się po czym nacisnął dzwonek, po chwili zza drzwi wyłoniła się drobna postać Yuuki która spoglądała na osobę Masashi'ego.
- Witaj! - Rzekła po czym rzuciła się mężczyźnie na szyję w celu przywitania.
- Oh, witaj.- Powiedział po czym objął ją czule, następnie postawił dziewczynę na ziemie. Yuuki uchyliła drzwi do swojego mieszkania.
- Wejdź proszę.- Odparła patrząc na Niego swymi dużymi oczyma. Masashi wszedł do mieszkania w którym jak zawsze panowała nie naganna czystość. Nagle mężczyzna podszedł do dziewczyny która stała odwrócona do Niego plecami i objął Ją.
- Masashi, okej rozumiem wszystko, ale czemu mnie przytulasz?- Zapytała go śmiejąc się.
- No bo... no bo Mi zimno.- Wydukał z siebie uśmiechając się do dziewczyny nieszczerze.
- Zimno? Jak jest lato?- Odparła odwracając się do Niego twarzą następnie splotła ręce na wysokości piersi patrząc na mężczyznę podejrzliwym wzrokiem unosząc prawą brew ku górze.
- Tak, zimno Mi!- Krzyknął dyskretnie patrząc na postać Yuuki. Po chwili z twarzy dziewczyny zniknęła zła mina i rozchmurzyła się.
- No dobra, niech Ci będzie. A tak w ogóle to napijesz się czegoś? - Zapytał ponownie zerkając na towarzysza z zaciekawieniem w oczach.
- Tak, soku poproszę jeżeli masz.- Odrzekł ciągle patrząc się na niewielką kobietę.
- Tak mam.- Rzekła po czym poszła do kuchni i wyjęła karton z sokiem pomarańczowym następnie wyjęła z szafki szklankę i uchyliła karton kierując strumień soku do szklanki. W tym samym czasie Masashi rozglądał się po mieszkaniu wrogu nie wielkiego salonu zauważył gitarę basową, która raczej nie należała do Niej, mimo tego że kiedyś grywała na basie. Znał tylko jedyną osobę która grała na tym modelu basa marki ESP, a był nim Kageyama Yuuichi, który przez czasy dzieciństwa był jego najlepszym przyjacielem. Ciemnowłosy mężczyzna podejrzewał że Yuuki z nim chodził, ale ta myśl była nie pewna, utonął w myślach. Skupienie Masashi'ego przerwała Yuuki która weszła do pokoju.
- Proszę.- Odparła podając mu szklankę soku.
- Oh, dziękuję Yuuki. Mam pytanie.- Powiedział patrząc na dziewczynę spojrzeniem pełnym zaciekawienia.
- Tak, słucham.- Odrzekła spokojnym głosem.
- Czyj to ESP stoi w kącie?- Zapytał cały czas patrząc się na postać dziewczyny.
- Ten bas to Kageyamy, Mojego chłopaka.- Odpowiedziała spokojnie patrząc mu w oczy.
- To ty masz chłopaka? Jejku, jak długo? - Spytał Jej ponownie spoglądając na Nią.
- Tak, mam, jesteśmy ze sobą już od trzech lat. - Odrzekła po czym przeczesała włosy palcami.
- O matko. To już długo. Mam nadzieję że będzie jeszcze dłużej.- Powiedział uśmiechając się do niej , lecz jego uśmiech nie był aż tak szczery.
- No ja też mam taką nadzieję, ale jeszcze nic nie wiadomo, puki co jestem szczęśliwa.- Rzekła odwzajemniając uśmiech lustrując twarz towarzysza.
- Ej mogłabyś się tak ładnie uśmiechnąć?- Zapytał się kolejny raz cały czas patrząc na Nią.
- Ale po co? - Spytała go robiąc przy tym duże oczy.
- No bo chciałem mieć Twoje zdjęcie, za pięć miesięcy wyjeżdżam do Francji i nie jestem pewny że jeszcze kiedyś tutaj wrócę, no i chciałem mieć przynajmniej Twoje zdjęcie na pamiątkę, a na siedzenie na internecie nie specjalnie będę miał czas. - Odparł smutnym głosem.
- Aha, rozumiem okej, to możesz Mi to zdjęcie zrobić. - Powiedziała, zerkając na Niego.
- Dziękuję. No to proszę Cię uśmiechnij się.- Rzekł po czym wyciągnął komórkę z kieszeni i zrobił Jej zdjęcie, następnie schował telefon do kieszeni i mocno objął Yuuki z nieszczerymi łzami w oczach, nagle zadzwonił telefon Masashi'ego, mężczyzna lekko się speszył po czym wypuścił Ją z ramion.
- Wybacz, to ważne, muszę odebrać.- Powiedział półgłosem po czym wyszedł do przedpokoju po czym odebrał telefon.
- Słucham. - Odrzekł niepewnym głosem.
- Tu Kamijo, masz to zdjęcie?- Odrzekł głos z telefonu.
- Tak mam.- Odparł ze spokojem w głosie.
- To dobrze, to już wracaj.- Powiedział Kamijo z ucieszeniem.
- Dobra.- Odrzekł i rozłączył się po czym poszedł do pokoju w którym siedziała Yuuki.
- No i co?- Spytała Go patrząc na mężczyznę.
- Wybacz, ale muszę już iść, mam ważną sprawę do załatwienia. - Powiedział ze smutkiem w głosie.
- Aha rozumiem, no cóż. A więc Cześć. - Odrzekła patrząc na Niego życzliwie. Masashi wyszedł z pokoju otworzył drzwi i wyszedł, w drzwiach spotkał Kageyamę.
- Masashi?- Powiedział zdziwionym tonem.
- Kageyama .. ? - Odrzekł z takim samym tonem jak On.
- A no Kageyama nie powiem że nie. - Odparł patrząc się na ciemnowłosego mężczyznę swymi ciemnymi oczyma ukrytymi pod rudo-brązowymi włosami.
- Kurde, ale Ty się zmieniłeś, dawno Cię nie widziałem.- Rzekł i uśmiechnął się do Niego.
- Zaś Ty nic się nie zmieniłeś od czasu gdy ostatni raz Cię widziałem. - Powiedział odwzajemniając uśmiech po czym odgarnął włosy z twarzy.
- Ha Ha, wiem. - Odparł przez śmiech.
- Masashi wybacz, ale nie mam teraz czasu, może kiedy indziej pogadamy.- Zaproponował zerkając na Niego.
- Dobrze, jak coś to jakoś się tam zmówimy. Sayonara! - Odparł i odszedł. W tym momencie Kageyama wszedł do mieszkania swojej dziewczyny.
- Cześć Yuuki.- Odrzekł niepewnie rozglądając się wokół, nagle dziewczyna podbiegła do Niego i uścisnęła Go mocno.
- Witaj, tęskniłam.- Rzekła tuląc się do mężczyzny.
- Ja również. - Odparł po czym wypuścił Ją z objęć. Dziewczyna poszła do swojego salonu, On zaś podążał za Nią. Yuuki usiadła na łóżku i zamyśliła się przez chwilę, mężczyzna usiadł obok Niej i co chwilę zerkał na Jej nie wielką postać, po dłuższej chwili nie duża kobieta odwróciła głowę w Jego stronę wbijając wzrok z Niego coraz głębiej, patrzeli tak na siebie wiele godzin, nie musieli ze sobą rozmawiać, rozumieli się bez użycia słów. Nagle Kageyama położył dłoń na twarzy Swojej dziewczyny, po czym objął Ją ramieniem. Yuuki czując Jego obecność usnęła w Jego objęciach. W tym samym czasie gdy Kageyama i Yuuki cieszyli się sobą, Masashi był już w twierdzy szedł właśnie przez korytarz w zamyśleniu, nie chcący wpadł na Kamijo.
- Ah!- Krzyknął Kamijo niefortunnie upadając na podłogę.
- O matko, przepraszam. - Odrzekł po czym wyciągnął rękę do Niego pomagając mu wstać. Po chwili Kamijo stał na nogach.
- No i co? Masz zdjęcie? - Spytał Masashi'ego, patrząc na Niego wzrokiem pełnym zaciekawienia.
- No, mam. - Odpowiedział mu ze spokojem.
- No to pokaż!- Krzyknął z radością w głosie. Masashi wyciągnął telefon z kieszeni spodni i pokazał Mu zdjęcie jego dobrej przyjaciółki.
- No a więc, oto Yuuki, dokładniej to Yuuki Matsumoto, ma około 20 lat, no niestety dzisiaj się dowiedziałem iż ma kogoś kogo kocha, ale wiesz, jak coś można się go pozbyć. - Odrzekł patrząc na towarzysza.
- To najpiękniejsza istota jaką dano Mi ujrzeć. Mówisz? No a więc mam pewien plan, ale może nie tutaj.- Rzekł cały czas patrząc na zdjęcie zachwycając się postacią młodej kobiety umieszczonej na owym zdjęciu.
- Dobra, no to może u Mnie w pokoju.- Zaproponował ciemnowłosy mężczyzna patrząc na wampira.
- Zgoda, no to chodźmy- Powiedział półszeptem po czym złapał go za nadgarstek i pociągnął Go i pobiegł trzymając Go za rękę w stronę pokoju ciemnowłosego wampira, po chwili byli już przy drzwiach pokoju Masashi'ego, mężczyzna otworzył drzwi i wpuścił towarzysza do swojego pokoju, zamknął drzwi i usiadł na łóżku przy towarzyszu. Powoli obaj zaczęli tworzyć plan. Po wielu godzinach myślenia stworzyli sposób pozbycia się chłopaka Yuuki.
- Dobra, a więc plan jest następujący: mam zadzwonić do Niego i powiedzieć że robię imprezę, podać adres, rozsypać gdzieś jakieś gwoździe lub szkło, samochód się rozbije, jego zabrać do naszej siedziby a ją odesłać do szpitala.- Odparł patrząc na Niego, po czym ziewnął i usnął z głową na łóżku Kamijo.
czwartek, 29 marca 2012
Postacie.
Pracuje jako pielęgniarka w szpitalu św. Weroniki. Jest dziewczyną Kageyamy który umiera, co sprawiło że Jej dalsze życie stało się jednym wielkim koszmarem. Niewysoka, ma zaledwie 157 cm wzrostu, mleczną karnację, jej włosy są koloru ciemnobrązowego zaś oczy mają kolor onyksu. Z charakteru wesoła, pogodna, nieco szalona, ale także wrażliwa, łatwo Ją zranić, jest również nieco naiwna. Uwielbia grę na basie, zaraził ją tym jej chłopak, uwielbia również pisać opowiadania, gdyż jest to jedyny sposób na odreagowanie. Ginie śmiercią samobójczą.
Kageyama Yuuichi - ur. 08.03.1979. Chłopak Yuuki. Gra na gitarze basowej w zespole, na początku był zwykłym chłopakiem, który był po prostu zakochany lecz Jego życie odwróciło się do góry nogami gdyż nie wiadomym sposobem znalazł się w klanie wampirów, gdzie stał się fioletowym wampirem i przyjął imię Jasmine You. Ma 167 wzrostu, mężczyzna raczej drobnej budowy. Ma rudo-brązowe włosy i ciemnie oczy. Na początku wyglądał zupełnie normalnie, po zostaniu wampirem wyglądał niemalże jak kobieta. Z reguły opanowany i spokojny, czasem pod wpływem emocji, może być nieobliczalny. Jego głównym zainteresowaniem było granie na basie oraz pisanie bloga, którego pisał regularnie. Ginie śmiercią samobójczą wraz z Jego miłością- Yuuki.
Masashi Miwa - ur. 25.04.1983. Początkowo najlepszy przyjaciel Yuuki, przez jakiś czas jej chłopak. Jest wampirem, po rzekomej śmierci Kageyamy, zaczyna zbliżać się do Yuuki, chcąc zdobyć jej zaufanie lecz przez ciągłe spędzanie czasu z dziewczyną, zaczyna się w niej zakochiwać, po tym jak znalazła się już w rękach Kamijo wycofuje się wraz ze swoimi uczuciami. Ma 175 wzrostu, długie, czarne włosy i ciemnobrązowe oczy. Jest dość skryty i tajemniczy, nie lubi uzewnętrzniać swoich uczuć, pod wpływem nagłej agresji, potrafi być nieobliczalny. Nie ma sprecyzowanych zainteresowań, najbardziej lubi spędzać czas w samotności wraz z książką. Po rozwiązaniu klanu i śmierci Yuuki, ginie z ręki Kamijo.
Kamijo Yuuji - ur .19.07.1975. Wampir, który darzył miłością Yuuki, lecz bez wzajemności. Głowa całego Tokijskiego klanu wampirów. Z miłości do dziewczyny, której w ogóle nie znał, przeobraża całe jej życie do góry nogami. Jest wysoki, ma 178 cm wzrostu, typowo arystokratyczną urodę, jasne, niemalże białe oczy i długie, jasnobrązowe włosy. Mężczyzna tajemniczy, nie lubiący wiele o sobie mówić, potrafiący uszczęśliwiać na siłę, miewający nagłe napady agresji. Interesuje się pisaniem wierszy. Po śmierci ukochanej, dowiaduje się że jego najlepszy przyjaciel - Masashi również darzył uczuciem Yuuki, ale nic o tym nie powiedział, przez co rozwiązuje cały klan i zabija Masashi'ego, a sam przepada.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




